I spent way too long talking about building my portfolio. At some point I just got tired of it and decided to ship something real.

Za długo tylko mówiłem o budowaniu portfolio. Czytałem o Next.js, zapisywałem inspiracje projektowe, planowałem idealny stack. W pewnym momencie po prostu miałem tego dość i postanowiłem wypuścić coś prawdziwego.
Ta decyzja całkowicie zmieniła moje podejście do projektów pobocznych.
Next.js App Router był oczywistym wyborem — popularny, dobrze opisany i w końcu chciałem popracować z podziałem na Server Components i Client Components w prawdziwym projekcie, a nie tylko o nim czytać.
SEO metadata, JsonLd, poprawna struktura stron. Nie dlatego, że portfolio potrzebuje SEO na poziomie enterprise. Raczej dlatego, że chciałem sprawdzić, jak to działa w praktyce, kiedy faktycznie trzeba coś dowieźć.
GSAP do animacji był świadomym buntem. Wszyscy używają Framer Motion. Jest świetny, prosty i właśnie dlatego wiele portfolio zaczyna wyglądać podobnie.
GSAP ma wyższy próg wejścia, ale daje dużo większą kontrolę. Chciałem, żeby animacje wyglądały jak decyzja, a nie jak domyślny wybór.
TypeScript wszędzie. Nawet w statycznych danych typu jobData.ts.
Przesada? Może.
Ale pamięć mięśniowa ma znaczenie. Piszę TypeScript tak samo, niezależnie od tego, czy robię mały projekt dla siebie, czy system rozwijany przez 30 inżynierów.
SEO title przez kilka tygodni miał podwójny template, zanim to zauważyłem.
"Experience | Front-End Architect & Tech Lead | Code Nomad" — jeden
dodatkowy wrapper w createMetadata. Mały błąd, trochę wstydliwy do
zauważenia dopiero po deployu.
Blog wystartował z kilkoma placeholderowymi wpisami, kiedy testowałem pipeline publikacji i konfigurację metadanych.
Część eksperymentalnych tagów — w tym "misie" i "lubisie" — zdążyła na
chwilę trafić do indeksu Google, zanim je posprzątałem.
Okazało się, że wyszukiwarki działają szybciej niż mój cykl refaktoryzacji.
Najpierw plan, potem budowanie.
Mój obecny workflow wygląda mniej więcej tak:
To działa, ale jest reaktywne. W komercyjnym projekcie, z zespołem, to prosta droga do długu technicznego.
Wiem o tym — i nadal robię tak przy własnym portfolio, bo czasami chodzi po prostu o to, żeby ruszyć z miejsca.
Różnica między over-engineeringiem własnego projektu a over-engineeringiem projektu klienta to odpowiedzialność.
W swoim portfolio mogę o 23:00 przepisać setup SEO, bo akurat mam na to ochotę.
W projekcie, nad którym pracuje 30 inżynierów, ten sam impuls potrzebuje taska, rozmowy i planu migracji.
Budowanie tego portfolio nauczyło mnie świadomie rozdzielać dwa tryby pracy:
Oba są potrzebne.
Umiejętność polega na tym, żeby wiedzieć, w którym trybie jesteś.
Ktoś ostatnio zapytał mnie, czy portfolio musi być perfekcyjne, zanim je opublikuje.
Nie musi być perfekcyjne. Musi być autentyczne — bo za tym wszystkim stoi człowiek.
Wypuść to. Poprawiaj na żywo. Napisz, czego się nauczyłeś.
Czy ten wpis był pomocny?